Trudny początek

Widzisz mnie teraz w luksusowym samochodzie, drogim garniturze i z ekskluzywnym zegarkiem na ręku. Pewnie myślisz, że miałem łatwy start w życiu i wszystko co osiągnąłem przyszło mi łatwo i bez większego wysiłku. Zaskoczę Cię, ponieważ na podstawie mojego życiorysu można nakręcić film rodem z Hollywood „od pucybuta do milionera”. Niemalże wyrzucano mnie z wielu szkół, wielokrotnie zmieniałem pracę, straciłem firmę zatrudniającą ponad 20 osób kończąc z wielotysięcznymi długami. Może znasz podobne historie lub sam przeżyłeś to samo co ja? Odkrywam dziś przed Tobą całą prawdę, więc poczuj przez chwilę to co przeżyłem na własnej skórze.

Zaskoczę Cię, ponieważ na początku swojej kariery byłem zwykłym człowiekiem nie wyróżniającym się szczególnymi cechami i umiejętnościami wśród rówieśników. Wyobraź sobie, że moi najbliżsi znajomi nie widzieli we mnie żadnego potencjału. Nie wierzyli, że mogę osiągnąć w życiu coś wielkiego i spełniać swoje marzenia. Gdybyś tylko wczuł się w moją sytuację…wyobraził moje problemy ze znalezieniem prac, a w dodatku na horyzoncie nie było widać żadnej szansy na lepsze jutro. Od samego początku byłem traktowany jako szkodnik, który stwarza same problemy. Nie wierzysz? Przeczytaj mój krótki życiorys i spróbuj wejść w moją skórę, a być może okaże się, ze mamy ze sobą wiele wspólnego. Może Ty również musiałeś radzić sobie w życiu od najmłodszych lat? Może wracając do dzieciństwa poczujesz to samo co ja wtedy, gdy tak ciężko pracowałem na chleb?

Było nas pięcioro, a ja byłem najmłodszy z rodzeństwa. Mój Ojciec zmarł, gdy byłem bardzo młody, prawdę mówiąc każde wspomnienie z nim jest dla mnie dziś bezcenne. Wyobraź sobie jak wielki ciężar na swoich barkach niosła moja Mama wychowująca nas samotnie o skromnej nauczycielskiej pensji. Żeby móc kupić sobie ubranie lub jechać na wycieczkę klasową, musiałem zapracować na to własnymi rękoma, dlatego moim pierwszym małym biznesem był handel popcornem jeszcze w Szkole Podstawowej w Rzeszotarach – małej wsi pod Legnicą. Następnie przyszedł czas na handlowanie petardami, za co chciano mnie wyrzucić ze Szkoły Podstawowej w Legnicy. Jakby tego było mało w Liceum Ogólnokształcącym mimo, że byłem zwykłym szarym uczniem, bez czerwonego paska na świadectwie, to i tak dałem się we znaki.

Wagarowanie, rozpylanie gazu w klasie i słynne wjechanie samochodem na salę gimnastyczną to moja sprawka, ale znów mi się upiekło. Dorabiałem jako ratownik wodny, aż w końcu dorosłem do pracy w Mc`Donalds, gdzie zamiast przygotowywać się do matury, smażyłem Cheesburgery w kuchni. Szybko awansowałem na instruktora, a później na managera, jednak nie miałem szans na dalszy rozwój i kolejny awans, więc ambicja kazała mi ruszyć dalej. Zdobyłem pierwszą poważną pracę jako Przedstawiciel Handlowy w Żywiec Trade, gdzie przez trzy lata sprzedawałem alkohol do sklepów.

Wierzyłem w rozwój, dlatego rozpocząłem studia na uczelni AWF we Wrocławiu, jednak nie mogłem pogodzić zjazdów z obowiązkami zawodowymi. Między innymi dlatego, w międzyczasie otworzyłem własny biznes. Pierwszym z nich była firma transportowa, którą świadczyłem dodatkowe usługi swojemu pracodawcy. Kilka busów codziennie dowoziło alkohol do sklepów. Rozwijając ten trend otworzyłem swój pierwszy bar niedaleko domu w Rzeszotarach. Kolejny nad jeziorem w Kunicach, gdzie świadczyłem usługi Cateringowe dla dużych korporacji, od 1000 do 2000 osób na jednej imprezie plenerowej. Następnie kolejną restaurację w Gerlitz. Niestety wspólnik okazał się oszustem i wkrótce trafił do więzienia, a ja zostałem z wieluset tysięcznymi długami. Musiałem zwolnić ponad 20 osób, co uważam za  jedno z najgorszych przeżyć w całym życiu.

W ten sposób ponownie wróciłem na etat, rozpoczynając pracę dla Idei – dosłownie i w przenośni bo zarabiałem w tej firmie zaledwie 700 zł miesięcznie. Przeżyłem deja vu wracając do pracy w firmie Żywiec Trade, jednak ona nie pozwalała mi na spłatę wiszących na mojej szyi długów. Znów zmieniłem pracę na lepiej płatną, gdzie spędziłem kolejne 4 lata życia, jednak nie mogłem się rozwijać, czego bardzo mi brakowało. Monotonia każdego dnia, te same sklepy i ci sami klienci wywołały zniechęcenie i wypalenie zawodowe.

Wówczas zdałem sobie sprawę, że moje bolesne doświadczenia nie są czymś wyjątkowym. W Polsce każdego dnia upada od kilku do kilkunastu małych i średnich firm i założę się, że oni wszyscy jeszcze wczoraj byli pewni, że będą żyli w dostatku – zupełnie tak jak ja wtedy. Nic bardziej mylnego, ponieważ na własnej skórze nauczyłem się, że tradycyjny biznes wymaga ogromnego poświęcenia, zainwestowania własnego kapitału na start, a po chwili okazuje się, że jest bardzo ryzykowny. Wbrew pozorom to samo przeżyłem pracując na etacie, tracąc zdrowie, nerwy i nadzieję na lepszą przyszłość, poświęcając cały swój cenny czas i otrzymując niewielkie wynagrodzenie. Zdałem sobie sprawę, że ludzi z takimi samymi problemami jest w Polsce bardzo wiele. Może Ty również masz takie przemyślenia i jesteś na mojej stronie, ponieważ chciałbyś coś zmienić?

I właśnie wtedy spotkałem się z firmą z którą współpracuję do dziś i najciekawsze jest to, że kiedy kilka lat wcześniej pracowałem dla Idei, to osobiście sprzedałem pierwsze trzy telefony dla jej zarządu. Nadal pamiętam tę najdroższą ofertę i charakterystyczne numery 500 143 ….. ale zanim Ci o niej opowiem, dowiedz się jak wiele zmieniło się od kiedy rozpocząłem karierę i przeczytaj kim jestem obecnie.