Kenia 2012

« 1 z 2 »

Kenia

Z dumą mogę powiedzieć, że udało mi się spełnić jedno z moich odwiecznych marzeń i wybrać do Kenii, do ojczyzny czerwonych słoni. W przypadku tej wyprawy liczył się czas jej realizacji, ponieważ Kenia i jej kraina pełna dzikich zwierząt, to niestety świat, który powoli przemija. Liczba zwierząt drastycznie spada i można zobaczyć je w tak dużych stadach tylko na kartach pożółkłych książek. Na szczęście podczas podróży mieliśmy przygód ze zwierzętami aż nadto. To zupełnie tak, jakby zoo i ogród botaniczny przyszedł do mnie. Baobaby, drzewa kiełbasiane, najróżniejsze gatunki palm, kwiaty jakich nigdy nie widziałem, jaszczurki przechadzające się po ścianie, stado małp nawiedzających hotel w poszukiwaniu jedzenia i te dziwne odgłosy zwierząt nocą.

Moja przygoda w tym kraju rozpoczęła się od razu od wyprawy na safari. Zaczęliśmy napotykać ogromne stada słoni, bawołów, strusi i żyraf. Zwierzęta kierowały się do wodopojów, a drapieżniki udawały się na łowy. Widzieliśmy tapiry, pawiany i różne antylopy, a nawet lwy. Lwice leżały w cieniu małego drzewka na niewielkim wzniesieniu i obserwowały toczące się poniżej życie. Uświadomiliśmy sobie, że jesteśmy w samym sercu czarnej Afryki, gdzie a zwierzęta są wolne, niezależne i bardzo niebezpieczne. Zastanawialiśmy się w jaki sposób tubylcy potrafią mieszkać na co dzień w malutkich wioskach niczym nie odgrodzonych od przyrody. Odwiedziliśmy jedną z takich wiosek, która nie została jeszcze dotknięta cywilizacją, co było dla nas niesamowitą przygodą i ciekawym doświadczeniem, które trudno opisać. No bo jak wytłumaczyć mężczyźnie biegającemu z tarczą i kijem, że niedaleko stąd można korzystać ze smartfona, latać samolotem, korzystać z Internetu i nabywać papiery wartościowe na nowojorskiej giełdzie.

Jednocześnie poznaliśmy miejscowe miasto, liczne bazary, skromnych i biednych ludzi, którzy potrafili cieszyć się nawet z najdrobniejszej rzeczy. To pozwoliło nam spojrzeć na Afrykę oraz Kenię w zupełnie inny sposób, którego nie spodziewałem się dostrzec. Myślę, że najlepiej opisał to Oscar Wild mówiąc

„Umieć żyć to najrzadziej spotykana rzecz na świecie. Większość ludzi tylko egzystuje”.